Zgodnie z prawem
Nielegalne wyścigi samochodowe to problem większości dużych miast w Polsce. Młodzi maniacy czterech kółek „ustawiają” się przeważnie wieczorami na stosunkowo mało ruchliwych drogach. Wyżyłowane silniki, sportowe z nazwy tłumiki i zmodyfikowane układy dolotowe powodują, że takie „zawody” zapadają w pamięć nie tylko ich uczestnikom.
W celu upamiętnienia rozgrywki osoby, które nie biorą bezpośrednio udziału w wyścigach zabierają ze sobą kamery i aparaty fotograficzne. Powstałe filmy wrzucane są później do internetu bądź na fora samochodowe. Chciałbym w tym miejscu nawiązać do jakże popularnej ostatnio praktyki wśród polskich kierowców – do tzw. SWAPA. Jest to najczęściej zmiana silnika, a wraz z nim wiązki, komputera, łap, całego osprzętu na ten z silniejszej wersji. Często jednostka, której się pozbywamy, różni się od tej wkładanej mocą 80-100 koni mechanicznych i więcej. W takim przypadku większość rozsądnych osób zmienia również układ hamulcowy na ten bardziej wydajny – większy. Mało kto jednak zdaje sobie sprawę z tego, że po (odpukać) stłuczce lub wypadku możemy mieć nie lada problemy z wypłatą odszkodowania. Prawdą jest, że zmieniając silnik nie musimy spisywać już żadnych umów, numerów i cyfr – tak, jeśli pojemność jednostki napędowej się nie zmienia. Natomiast jeśli jest inna – z reguły większa – to taka zmiana musi zostać odnotowana. Po przeprowadzonym swapie należy pojechać na stację diagnostyczną, a następnie z odebranym potwierdzeniem – do właściwego urzędu celem dokonania zmian w dowodzie rejestracyjnym. Należy też powiadomić ubezpieczyciela – zmienia się składka. Jeśli tego nie zrobimy, a rzeczoznawca dowie się, że nasz silnik został zmieniony możemy nie otrzymać odszkodowania lub… wszelkie szkody wynikłe podczas wypadku pokryć z własnej kieszeni!
