Pomysł na rodzicielskie oszczędności
Wychowanie dziecka to zadanie nie łatwe, jednak oprócz wpojenia mu pewnych zasad moralnych i nauczenia go takiego postępowania, aby było ono powodem do dumy dla swoich rodziców, oprócz wykształcenia w nim zaradności, oprócz zapewnienia mu miłości i troski, trzeba również zapewnić mu byt, a to wyczyn , którego koszt jest wcale niemały…

Zdaniem ekonomistów utrzymanie dziecka od chwili jego narodzi do momentu pełnego usamodzielnienia się to przeciętnie koszt porównywalny z zakupieniem dla siebie całkiem sporego domu jednorodzinnego. Nic więc dziwnego, że wielu rodziców – zwłaszcza w przypadku rodzin wielodzietnych – stara się szukać wszelkich możliwych sposobów na „ciecie kosztów”. O ile są takie produkty (na przykład nocnik turystyczny) bez których żaden rodzic się nie obejdzie i w wypadku których sklep dla dzieci to pierwsze miejsce do odwiedzin, o tyle w przypadku pewnych innych produktów można starać się szukać rozwiązań alternatywnych. Przykładem owych „innych produktów” mogą być chociażby …zabawki. W naszych czasach masowej konsumpcji i ciągłego wzbudzania w nas nowych potrzeb, wiele dzieci praktycznie cały czas potrzebuje nowych zabawek, gdyż pod wpływem reklam bardzo szybko tracą one zainteresowanie zabawkami już posiadanymi. W efekcie piwnice, strychy i szafy zapełniają się stosami niechcianych już zabawek, za które rodzice zapłacili naprawdę sporo. Jak uniknąć takiego problemu? Dobrym rozwiązaniem wydają się coraz częściej powstające w Polsce wypożyczalnie zabawek, które za pewną drobną opłatą pozwalają rodzicom wypożyczać przeróżne samochodziki, misie czy gry na okres jednego miesiąca. Jeśli dziecku znudzi się zabawka, to nic nie stoi na przeszkodzie, aby po miesiącu oddać ją i nie ponosić więcej żadnych kosztów, równocześnie wypożyczając mu coś nowego; a jeśli pociecha uprze, iż chce posiadać daną zabawkę na własność i nie odda jej, to wpierw – na okres kilku kolejnych miesięcy – można dalej wypożyczać danego misia, grę czy klocki i jeśli zabawka w końcu znudzi się dziecku oddać ją (mając i tak spore oszczędności w stosunku do sytuacji, gdy zabawka została by kupiona) lub – jeśli wydarzenie takie nie nastąpi – po prostu ostatecznie nabyć zabawkę. Dzięki wypożyczalni przeciętne dziecko może mieć nawet kilkadziesiąt nowych zabawek w przeciągu roku, a tymczasem łączny ich koszt będzie dla rodzica mniej odczuwalny niż gdyby zakupił w sklepie zaledwie kilka zabawek. Prawda, że dobry pomysł?